Stan zapalny żołądka i problemy z alkoholem

Stan zapalny żołądka i problemy z alkoholem
17 lipca 2019 Mikołaj N. H. Tesla

Przyznam szczerze, że kiedy zobaczyłem ją na zdjęciu – zanim jeszcze porozmawialiśmy – miałem pewne wątpliwości. Jest atrakcyjną, zadbaną kobietą, ale intuicyjnie wyczuwałem, że jest zdolna skrzywdzić drugiego człowieka i to z uśmiechem na twarzy. Wtedy nie wiedziałem jeszcze dlaczego. Nie spodziewałem się także tego, co usłyszałem, kiedy zaczęliśmy rozmawiać przez telefon.

Zanim zaczęliśmy rozmawiać, napisała mi: „(…) To nie jest proste i nie wiem czy dobrze to ujmę. Od wielu wielu lat nie mogę pozbyć sie świadomości swojej jakby to nazwać, niemocy intelektualnej. Uważam, że ziemniak ma wyższe IQ. Ale to nie wszystko. Od jakiegoś czasu traktuję kazdego człowieka jak wroga. Ja…. zawsze otwarta i wyrozumiala, jestem dretwą kłoda ktorej jużnie wszystko jedno. Dziś się proszę Pana upilam jak to zwykłam robić późnym wieczorem kiedy wszyscy śpią. Jutro pożałuję że wyszłam zr swojego kokona ale będzie za późno.”.

Następnego dnia umówiliśmy się na rozmowę. Miała pewne obawy, jednak byłem gotów jej pomóc i cieszę się – zwłaszcza z perspektywy czasu – że wtedy do mnie napisała. Jednak to, co mnie zaskoczyło, to jej głos. Głos, w którym było wiele dobra. Wiele ciepła. Głos Anioła. Ale Anioła skrzywdzonego, któremu ktoś bardzo podciął skrzydła…

ROZWIĄZANIE – KIEDY DOBRO NIE JEST ODWZAJEMNIONE

Rozmawialiśmy krótko. Jakieś 25 minut. To jednak wystarczyło. Zanim zaczęliśmy rozmawiać – miałem już wstępną diagnozę. Co ją zaskoczyło, przed rozmową napisała mi: „Swoją drogą, niezwykłe że masz diagnozę tak szybko 🙂 ja męczę się z nia kilkanaście lat ;)”.

To prawda, sam jestem zaskoczony, jak szybko jestem w stanie dzisiaj z moimi narzędziami diagnozować problemy i znajdować wspólnie z Pacjentem rozwiązania. Bo ostatecznie – moim zadaniem jest dotrzeć do przyczyny problemu, dać jej zrozumienie i wsparcie oraz dać narzędzia do poradzenia sobie z daną historią – jednak sam proces jest zawsze w rękach Pacjenta. Moim zadaniem jest dać to, czego dana osoba potrzebuje, żeby mogła się uwolnić.

Tutaj takim rozwiązaniem był list do swojego wewnętrznego dziecka. Podzielę się z Tobą fragmentami. Nie kryję, że kiedy to czytałem – byłem mocno wzruszony, jednocześnie sam czułem, że coś się we mnie w tamtym momencie otwierało i uwalniało.

To będzie list do Hani, bo tak mnie nazywała babcia.

„Haniu,

mała dziewczynko z prostymi jasnymi włoskami, pochylająca się nad masą kolorowych korali z których zrobisz naszyjnik księżniczki.

Do dzisiaj nie miałam pojęcia że istniejesz. Pisze do Ciebie kobieta której nie znasz i z którą nie masz nic wspólnego ale okazuje się, że trochę o Tobie wie.

Widziałam jak skulona zaczytujesz się w książki o Doktorze Dolittle i jego zwierzętach. Bardzo kochałaś zwierzęta

Widziałam jak nie zasnęłaś dopóki nie powiedziałaś całemu światu „dobranoc”

Pamiętasz? Musiałaś wymienić wszystkich po kolei

„Dobranoc wszyscy ludzie”

„Dobranoc wszystkie zwierzęta”

„Dobranoc wszystkie rośliny”

„Dobranoc wszystkie misie i laleczki”

Dopiero wtedy mogłaś spokojnie zasnąć.

Miałaś 5 – 6 lat”

Przychodzimy na świat bezbronni, zdani na łaskę naszych rodziców i ich decyzje. Ich błędy, są naszymi kosztami i źródłem naszych problemów. Często ciągnących się za nami przez wiele, wiele lat. Często, aż do śmierci. Oni przeszli dokładnie to samo. Ich błędy, są po prostu powtarzaniem błędów własnych rodziców i tak w kółko.

Uzdrowienie możliwe jest dopiero, kiedy przerwiemy ten błędny cykl.

PUNKT KULMINACYJNY – ŁZY, WZRUSZENIE I UWOLNIENIE SIĘ

Każdy proces zdrowienia ma swój punkt kulminacyjny. To wtedy zwykle następuje nasilenie objawów. To są te kluczowe momenty. Tutaj ten moment nastąpił w trakcie naszej rozmowy. Kluczowym zadaniem Praktyka Medycyny Ewolucyjnej, jest przede wszystkim dać Pacjentowi bezpieczną przestrzeń emocjonalną, w której będzie mógł odkryć się przed sobą. W której poczuje, że może powiedzieć szczerze to, co czuje. Wyrazić swoje emocje. Skrywane przed światem myśli.

I tak, moja Pacjentka, skrzywdzona i raniona tak wiele razy, która w liście do siebie pisała: „Haniu, nikt Cię nie chciał ale Tobie to nie przeszkadzało. Bez najmniejszej cząstki żalu, bez najmniejszego urazu do nikogo. Wystarczyło Ci że Ty kochasz cały świat. Tam się schowałaś mała dziewczynko pomiędzy książkami i koralikami i tam było Ci bardzo dobrze.” – w pewnym momencie otworzyła się.

Jej łzy, smutek i cierpienie, które się z niej w tym momencie wylały – to są trudne emocje. Dla mnie, jako człowieka w tym momencie także. Ale właśnie w takich momentach najbardziej potrzeba wsparcia dla Pacjenta. Wiary i przekonania w to, że sobie poradzi. Bo na pewno jest w stanie tego dokonać. I właśnie tej wiary, tego przekonania i obecności Pacjent w takich momentach potrzebuje najbardziej. Bo ktoś tej osobie, kiedyś tą wiarę odebrał.

„Ja, Haniu żałowałam że Bóg nie dał mi córki. Byłoby mi lżej, bo nie musiałabym jej tak mocno kochać. Córek nie trzeba tak mocno kochać. Nie miej mi za złe że Ci to mówię, ale Ty już dużo rzeczy rozumiesz.”

Nawet teraz, kiedy czytam jej słowa, kiedy czytam ten list – trudno mi powstrzymać łzy i wzruszenie. Jednak to są właśnie łzy oczyszczenia. I każdy z nas czasem ich po prostu potrzebuje. Żeby móc odzyskać kontakt ze sobą. Aby móc się ze sobą pojednać.

„Dziś Cię pokochałam. Chciałabym Cię objąć i chronić przed światem który tak kochasz a który będzie Ci tak nieprzyjazny. Ale to niemożliwe. Przykro mi że zawsze byłaś sama. Byłaś strasznie dzielna bo ja boję się samotności. Zawsze się uśmiechałaś. Zawsze. Haniu, teraz jak Cię poznałam, czuję, że nie chcę się z Tobą rozstawać. Chciałabym Cię objąć serdecznie i chciałabym, żebyś czuła że jednak ktoś jest przy Tobie.”

UZDROWIENIE – KAŻDY DZIEŃ PRZYNOSI ZMIANĘ NA LEPSZE

Proces zdrowienia zawsze wymaga czasu i wymaga zmian w swoim własnym życiu, sposobie myślenia, tym, jak na codzień istniejemy i co robimy. Życie składa się z tych wszystkich małych momentów, kiedy rozmawiamy sami ze sobą. Kiedy reagujemy na różne sytuacje w określony sposób, często nawet nie wiedząc, nie pamiętając dlaczego.

Początki naturalnie nie są łatwe, jest wiele spraw do przemyślenia, do poukładania od nowa.

„Dziś po naszej rozmowie, wiele rzeczy się we mnie buntowało.

Przede wszystkim, nie miałam najmniejszej ochoty pozwalać Ci uczknąć kawałka siebie. Czułam, że jeśli to zrobię, zabierzesz mi coś w co kiedyś wierzyłam i bardzo ale to bardzo długo wypleniałam jak chwast ze swojego umysłu.

To zaufanie. I to że jednak piszę, wcale nie znaczy że Ci ufam ale coś sprawiło że stanąłeś na mojej drodze i znalazłam sposób żeby sobie ulżyć. I choć wszystko mi w środku mówi, że nie wolno mi nawet tak myśleć, że musisz być wspaniałym człowiekiem, a że ciepłym i ludzkim – sama słyszałam, to jednak potrzebuję być z Tobą szczera.” [29.11.2016]

Jednak kiedy już nastąpi ten przełomowy moment – wiele w życiu się zmienia. Jest łatwiej. A pierwsze zmiany na lepsze pojawiają się w zasadzie od razu.

„Mikołaj, witaj 🙂 muszę Ci o czymś napisać 🙂 Trochę się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy. Tamtego dnia, pisząc ten list do Hani…. bardzo płakałam. Przeplakalam caly dzień czując taki ból że omal nie umarłam.

Dziwne to co czuję teraz. To na związek z moją matką. Zmienił się moj stosunek do niej..ale na gorsze niestety. Zrozumiałam jak wiele zawaliła i ile mam do niej żalu. Nie nienawidzę jej o to, ale czuję coś w rodzaju znieczulicy. Może czasami mnie to martwi ale nie specjalnie o tym myślę.

(…) przez 15 lat, każdego niemal dnia, bolał mnie żołądek. Czasem mniej a czasem tak, że zwijałam sie z bólu. Za mną kilka badań. W sumie tylko stan zapalny. Od prawie 2 tyg. nie wiem co to ból żołądka!!!!! To niesamowite. Trudno mi w to uwierzyć i przejść do porządku dziennego że funkcjonuję bez prochów!!!!”. [11.12.2016]

PODSUMOWANIE – TO JEST SÓL MOJEGO ŻYCIA

To naturalna sprawa, odejście bólu jest w zasadzie najczęstszym przykładem poprawy, która zachodzi w życiu. Dlatego, że ból ma określoną funkcję. Informuje nas o tym, że coś jest nie tak i wymaga naprawy. Oczywiście możemy brać proszki, które sprawią, że czujemy go mniej – ale to jest jedynie odkładanie obajwów na później.

To nie ból jest problemem, ale jego źródło. A tym źródłem nie jest organ sam w sobie, tylko nasza pamięć komórkowa, w której zapisywane są różne, także te traumatyczne i spychane do podświadomości doświadczenia. I to z nimi trzeba pracować, aby faktycznie rozwiązać problem bólu.

A nagrodą jest to, czego każdy z nas pragnie…

„U mnie wszystko dobrze. spokój. permanentny spokój ducha 🙂 mimo że jeszcze nue wszystko rozwiazane, to gdzieś w środku czuję że jest dobrze :)” [23.11]

Do tego mojej Pacjentce odeszła ochota na alkohol i upijanie się, przestał być jej potrzebny, nie musi już chować swojego problemu, ani uciekać przed samą sobą. Uwolniła się, zaczęła o siebie dbać. Zaplanowała kilka zabiegów kosmetycznych, sport, z całą pewnością ruszyła do przodu w swoim życiu.